Salon z aneksem: trzy warstwy światła zamiast jednej lampy „od wszystkiego”
W aneksie chciałam uniknąć efektu jadalni „na środku salonu”, więc rozdzieliłam światło na trzy strefy. Nad stołem wylądował niski, szeroki klosz, który nie oślepia przy siedzeniu. Blat roboczy ma linię oświetlenia pod szafkami, a strefa wypoczynku dwa ciepłe punkty boczne. Dzięki temu wieczorem mogę zostawić tylko jedną strefę i nadal widzę to, co trzeba.
Najpierw bałam się, że trzy systemy to przesada, ale w praktyce to wygoda. Kiedy goście siedzą przy stole, reszta kuchni jest mniej widoczna, bo światło nie ucieka na sufit. Dodatkowo jedna, cicha lampa w rogu porządkuje kąt z książkami. Całość działa płynnie i nie wymaga kombinacji.
Uchwyty w kuchni trzymają mat i kierunek poziomy, więc są zgodne z linią lamp. Stołowe światło daje ciepły akcent nad drewnem. To małe decyzje, które składają się na spokój w otwartej przestrzeni.
Iniciar sesión para dejar un comentario.
Comentarios
0 comentarios